Dla osób szczególnie uczulonych na składniki pokarmowe wizyta w restauracji może być potencjalnie niebezpieczna, jeśli nie wiedzą, jaki jest skład serwowanych potraw. Nowe unijne regulacje, które weszły w życie 13 grudnia, zobowiązują restauratorów do podawania składu oferowanych produktów, jeżeli zawierają typowe alergeny.

Informacja powinna być wyraźnie podana w menu, na etykiecie albo kelner powinien umieć wyjaśnić, co wchodzi w skład potrawy i nie może się tu zasłaniać niewiedzą. Odpowiednio oznakowane mają być także produkty paczkowane w supermarketach. Chodzi przede wszystkim o orzechy (arachidowe, laskowe, włoskie, makadamii, migdały), mleko, jaja, seler, gluten (zawarty w pszenicy, soi, orkiszu, życie i jęczmieniu), soję, łubin, ziarna sezamu, ślimaki lądowe, owoce morza (małże, homary, kraby, krewetki, ośmiorniczki) a także dwutlenek siarki stosowany jako konserwant w przypadku suszonych owoców, produktów mięsnych napojów, warzyw i alkoholi. Dla osoby uczulonej spożycie alergenu zwykle kończy się niegroźna wysypką. Czasami jednak występuje niebezpieczny dla życia wstrząs anafilaktyczny. Tylko w Wielkiej Brytanii do szpitali trafia rocznie z objawami wstrząsu ok. 5000 osób uczulonych na pokarmy. Według danych European Academy of Allergy na alergie pokarmowe cierpi w Europie ponad 17 mln osób.

Źródła: BBC News / Money.pl